wersja polska wersja angielska





Blog:
31-12-20132r
Mądrości na Nowy Rok

Chciałbym wszystkim Wam złożyć serdeczne życzenia noworoczne. Wierzę, że rok 2013 będzie naprawdę dobry, pełen sukcesów i zrealizowanych planów. Spełnią się wszystkie powzięte tej nocy postanowienia noworoczne a przedsięwzięcia rozpoczęte w mijającym właśnie 2012 (i wcześniej ;)) zakończą się sukcesem. Pewnie każdy ma jakieś życzenie na Nowy Rok, każdemu z Was - odwiedzających mnie na tym skrawku Internetu życzę przede wszystkim, aby zamienić te życzenia w plany, zacząć ich realizację i wierzyć w ich powodzenie. Abyście rozpoczęli rok z dobrym nastawieniem do Świata, zdołali uodpornić się na medialne kryzysowe czarnowidztwo i patrzyli z nadzieją w przyszłość. W końcu niecałe dwa tygodnie temu przeżyliśmy koniec Świata! Może być już tylko lepiej ;)

R.

28-12-2012r
Sierpień zimą.


Pogodzie znów popieprzyły się święta. Na Wielkanoc musiałem odśnieżyć motocykl żeby dojechać na śniadanie, a dziś termometr pokazuje 14 stopni... Przypomnę trochę zdecydowanie letniej pogody na zdjęciach. Bez zbędnych ceregieli zapraszam na materiał zdjęciowy z ostatniej (sierpniowej) wizyty u Niebieskiego. Natknąłem się na ten materiał wczoraj poszukując zdjęć do któregoś z nowych opisów. Miałem wstawić go dawno temu, ale jak zwykle było coś ważniejszego...

R.

23-12-2012r
Wasylowe serducho po remoncie.


Heh, w tle lekki bajzel :/ Ale to tylko tak wygląda :) Wszystko jest pod kontrolą... ;)
Tak dawno nie widziałem ramy tego motocykla bez „przeciągu” pod bakiem, że już odzwyczaiłem się od tego widoku. Wkładanie silnika na miejsce bez zbytniego masakrowania farby na ramie wymagało wsparcia osobowego moich kilku dobrych znajomych, którzy mają już kilka gwiazdek exp’a za pomoc przy moim zaprzęgu :). Myślałem, że obecnie zamontowana głęboka micha olejowa będzie stanowiła problem nie do przeskoczenia, ale silnik wkładany przez czterech chłopa nie stawiał oporu i przesunięty do przodu wszedł michą między rury i następnie już grzecznie zawisł na szpilach. Nie mam jeszcze niestety nowych rur wydechowych i całość nie prezentuje się tak pięknie jak powinna, ale silnik ze skrzynią dociążył ramę i motocykl ładnie „przysiadł” :). Przy tej okazji wylazł kolejny mój babol – amortyzatory z alledrogo. Są zdecydowanie za sztywne, wózek przykryje mnie przy pierwszym lepszym zakręcie w prawo, albo nawet podskakując na nierównościach drogi. Oczywiście nie jest on jeszcze wyregulowany i ustawiony do motocykla, ale obecnie zamontowane amortyzatory nie nadają się do bezpiecznej jazdy. Spróbuję zdążyć przed sezonem oddać Jackowi stare amortyzatory do regeneracji, aby były gotowe na pierwsze wiosenne śmiganko – jakieś topienie Marzanny czy coś takiego :).

R.

20-12-2012r
Świąteczna niespodzianka

Właściwie to przedświąteczna, ponieważ odkryłem ten fakt całkiem niedawno :). Mianowicie spotkał mnie zaszczyt i adres mojej strony trafił na listę linków na stronę Wild :). Interpretuję to jako docenienie moich starań w przybliżaniu tematu ruskich motocykli… Dawno nie zachodziłem na jej stronę, ale okazuje się, że coś tam się jednak dzieje :). Umieściła dużo przydatnych informacji na temat różnic występujących w modelach motocykli, cech wspólnych modeli w fazie przejściowej. Dodatkowo można tam znaleźć garść porad dla osób, które zaczynają swoją przygodę z ruskimi motocyklami. Zwraca uwagę na charakterystyczne cechy popularnych modeli, ich wady i… mniejsze wady ;) Jej strona to taka wiedza w pigułce. Przeczytanie materiałów tam dostępnych oszczędzi Wam wielu godzin szperania po forach. Oczywiście dorzucam jej adres do linków u siebie.

Co tam z moim „wozem strażackim” jak go nazwała Gosia? Ano niestety nic. Okres przedświąteczny w pracy i tradycyjnie – „All hands on deck!”. Jednakże od piątku… :) się dzieje wolne :) Oczywiście w piątek będę musiał zrobić wszystko co odłożyłem do zrobienia na „po pracy”. Sobota wydaje się być dobrym dniem na podłączenie elektryki do silnika, spięcie skrzyni z dyfrem i podłączenie pozostałych lamp w zaprzęgu. Jeszcze żeby tylko piątek spędzić produktywnie i dobrze pospać przed sobotą. „Czego i Państwu życzę.” :D

R.

12-12-2012r
Mojego silnika historia prawdziwa part III

Ku mojemu zdziwieniu Jacek wszedł na moją stronę i obejrzał polecone zdjęcia. Co mnie tak zdziwiło? To, że chciało mu się zadać sobie „tyle” trudu! Kolejna rzecz różniąca go od konkurencji – zaangażowanie. W czasie kolejnej rozmowy trochę mnie obśmiał i o niektórych moich poczynaniach mówił z politowaniem, że są mało skuteczne, bezsensowne a czasem nawet szkodliwe dla maszyny i nie tędy droga. Dowiedziałem się ogromnej ilości informacji, które pozwoliły mi nie tylko inaczej spojrzeć na swoje działania jak również pozwoliły zrozumieć dlaczego niektóre rzeczy pokazywane u mnie na stronie powodują zgryźliwe komentarze i podśmiechujki w kręgach – tak zwanych - starych wyjadaczy. Wszystko zapowiadało się bardzo pięknie. Nareszcie czułem, że popchnę remont ku końcowi. Poczyniliśmy odpowiednie ustalenia kosztowo/terminowe. Dla nieczytających między wierszami – przypomnienie starej prawdy o usługach - oszczędzasz zawsze: czas albo pieniądze – nigdy obie te rzeczy na raz. Zapakowałem żelastwo na paletę i… Paszło! Dodatkowo udało mi się namówić Jacka do tego, aby wykonując remont mojego silnika (oraz skrzyni biegów – o tym później) wykonał dla mnie dokumentację zdjęciową (!). Sam nie wierzyłem, że udało się go przekonać. Doskonale wiem, że robiąc zdjęcia poszczególnych etapów prac robota przedłuża się i jest to kłopotliwe. Jak sami wiecie czekałem długo :) Nie mogłem doczekać się zdjęć, później wysyłki silnika, później ciągle zdjęć :) i właściwie to na część z nich jeszcze czekam :). W zakładzie Jacka Tomaszewskiego poprawiono szlif cylindrów, dobrano inne pierścienie tłokowe, wymieniono gniazda zaworowe i założono porządne zawory, wymieniono tulejkę wałka rozrządu, zmieniono łożyska (wału i wałka – te, które sam kupiłem miały nieodpowiedni luz), sprawdzono wał główny i wiele innych rzeczy, o których już niebawem opowiem ze szczegółami na odpowiednich zakładkach tej strony. Dodatkowo gruntowny remont przeszła skrzynia biegów, ale o dokładny opis postaram się poprosić Jacka, bo w tej kwestii zaufałem mu w pełni nie znając się na tym kompletnie. Wszystkie te zabiegi zostały udokumentowane fotografiami. Dzięki temu będę mógł się tym wszystkim podzielić z Wami :D.

Przeglądając stronę Jacka nie mogłem pojąć dlaczego tak dokładnie o wszystkim opowiada. Dlaczego odsłania czasem – wydawałoby się – cenne szczegóły techniczne, wymiary, rodzaje materiałów, pasowania i zastosowania niektórych usprawnień, które powinny być „tajemnicą szefa kuchni”. Po kilku rozmowach na ten temat pojąłem, że czym innym jest wiedzieć co trzeba zrobić, a czym innym jest wiedzieć jak i mieć czym :), czyli kluczem do tej zagadki jest doświadczenie i imponujący park maszynowy, no i oczywiście szef kuchni nie byłby szefem gdyby odsłaniał wszystkie swoje tajemnice ;). Namawiam go do rozwinięcia swojej strony i dotarcia z ofertą do szerszego grona użytkowników starego żelastwa. Warto poczytać jego artykuły, uzupełnić wiedzę której skrzętnie strzegą „władcy forów” (choć zauważam zmianę trendu ;)) odsyłając zawsze do bezsensownej opcji „Szukaj” w zawalonym gnojem Internecie. Jestem bardzo zadowolony z wykonanej roboty i myślę że jest zrobiona dobrze, a podczas współpracy czułem, że doradza mi fachowiec a nie jego księgowy. Nic wymagającego zwiększenia kosztów nie zostało zrobione bez mojej wiedzy. Każdy dodatkowy wydatek był konsultowany, podejmowałem decyzję wysłuchawszy opinii na co może mieć wpływ dokonanie zmian, lub ich zaniechanie. Przykładem jest tutaj wał główny, który był w dobrym stanie i jego regeneracja (jak wiadomo dość kosztowna) nie była jeszcze konieczna, ale należy ją mieć w perspektywie kilku sezonów (lub dłuższej, zależnie od intensywności eksploatacji motocykla). Nie chcę się tutaj nadmiernie rozpływać w zachwytach żeby nie zrobiło się to niesmaczne, ale po moich złych doświadczeniach i bezsensu wydanych pieniądzach w innych warsztatach pewne rzeczy chcę podkreślić, aby użytkownicy starych pojazdów ich poszukiwali, a konkurenci Jacka je naśladowali (lub chociaż usiłowali). Konkludując :) Motocykle Jacka – zyskują rekomendację mojej skromnej osoby :).

R.

10-12-2012r
Mojego silnika historia prawdziwa part II

Poszukiwania zawiodły mnie na stronę, którą zdarzyło mi się odwiedzić już kilka razy. Nie zwróciła mojej szczególnej uwagi, ponieważ jej stylistyka i treść była przeznaczona niemal wyłącznie dla pasjonatów Junaka. Mam na myśli stronę: www.motocyklejacka.pl – Jacka Tomaszewskiego (obecnie już mocno rozbudowana). Szukając informacji ściśle technicznych, związanych z remontem silnika i skrzyni biegów zatrzymałem się tam na dłużej czytając dokładne i rzeczowe opisy umieszczone na jego stronie. Swego czasu trafiłem na stronie opozit.ru na opis tulejowania otworu wycisku sprzęgła, z którego w ruskich motocyklach olej leje się strugami. Oryginalnie stalowa tulejka suwa się tam w aluminiowym otworze uszczelniona marnym o-ringiem. Tuleja reza aluminium i o-ring w krótkim czasie przestaje spełniać swoją funkcję. Rozwiązaniem sytuacji jest rozwiercenie otworu, wprasowanie brązowej tulejki i zastosowanie innego rodzaju uszczelnienia. Wracając – na stronie Jacka dowidziałem się, że nie tylko w tamtym miejscu da się wzmocnić otwory. Stosują takie patenty w całej Junakowej skrzyni biegów. Czytając jego artykuły przekonywałem się z czasem do myśli jaka zakiełkowała mi w głowie – to może być odpowiednia osoba do ogarnięcia mojego silnika. Tylko czy zajmuje się też ruskami? Wątpliwości te rozwiały dalsze zakładki jego strony, gdzie znalazłem informacje o tym jak wymieniają gniazda zaworowe, dobierają zawory i jak wygląda prawidłowo przeprowadzony proces szlifowania cylindra i pasowania tłoków. Po pierwszym kontakcie okazało się, że Pan Jacek jest bardzo konkretnym i przede wszystkim kontaktowym jegomościem. Miałem okazję rozmawiać telefonicznie z kilkoma mechaniorami i sprzedawcami części od ruskich sprzętów i za każdym razem miałem wrażenie, że odebrali telefon za karę i tak naprawdę to gówno ich obchodzi czy chcę wydać u nich pieniądze czy dzwonię z pozdrowieniami z nad morza, albo czy jestem po białym niebieska. Po dłuższej rozmowie z Panem Jackiem okazało się, że na stronie znajduje się tylko niewielki fragment tego co potrafią zrobić ze starymi sprzętami. Nakreśliłem mu mniej więcej czego potrzebuję i odesłałem do siebie na stronę by zobaczył jak to faktycznie wygląda, w jakim stanie są graty, jaki zakres prac będzie potrzebny i określił ile stacji benzynowych muszę „zrobić” żeby mnie było na to stać…

R.

8-12-2012r
Mojego silnika historia prawdziwa part I

Chciałbym Wam opowiedzieć nieco więcej o tym jak to się stało, że silnik wyjechał na tak długo, gdzie się podziewał i co się z nim działo. Nie zwykłem tutaj krytykować z imienia i nazwiska ludzi, którzy zaleźli mi za skórę w czasie moich zmagań z remontem ruska. Z kolei osoby i firmy, które okazały się warte tego, aby o nich wspomnieć i pochwalić się współpracą z nimi zawsze znajdą tutaj swoje miejsce. Nie za profity ale za to, że robią dobrą robotę, współpraca z nimi to czysta przyjemność, a nad bilety banku polskiego przedkładają renomę i jakość. Promowanie takich działań to może nawet obowiązek w czasach kiedy zabytkowa motoryzacja staje się modna i popularna, a wielu domorosłych majsterklepków i pośredników próbuje wyciągnąć ciężko zarobioną kapuchę z naszych portfeli. Właśnie dlatego opowiem tę historię od samego początku…
Jak pamiętacie trochę to trwało zanim w ogóle wziąłem się za silnik. Szczerze powiedziawszy to bałem się za to zabrać. Kiedy dojrzałem już do decyzji aby zlecić komuś złożenie silnika pojawił się problem - komu? Na początek przeszperałem oba nasze polskie fora o ruskach i wybrałem kilka namiarów na polecanych mechaników. Zebrałem się w sobie, aby nie zemdleć słysząc cenę i zacząłem dzwonić... Nie zemdlałem głównie dlatego, że nie usłyszałem ceny. Ciężko się temu dziwić, bo co mieli powiedzieć gdy mówiłem im o tym, że mam dwie skrzynki żelastwa i trzeba z tego zrobić silnik co już kiedyś działał :/?. Trochę mnie to podłamało, ale otuchy dodał mi Leon zagrzewając do dalszej walki z sowiecką techniką i mnożącymi się przeciwnościami losu. Znów zacząłem szukać podpowiedzi, rozwiązań i patentów, aby samemu poskładać silnik. Przeszukując najciemniejsze zakamarki Internetu trafiłem na kilka ciekawych stron ze wschodu. Poza tymi erotycznymi, były też takie o ruskich motocyklach ;D Przy ich eksplorowaniu nieoceniony okazał się moduł Google translate, w lepszy lub gorszy sposób tłumaczący całe strony internetowe z najdzikszych rejonów Azji na język polski . Informacje zdobyte w necie pchnęły mnie do działania, złapałem wiatr w żagle, a przymykając oczy zacząłem widzieć siebie popierdalającego ruskiem w Bieszczady jeszcze tego lata. W najbliższy weekend zamontowałem nową tuleję wałka rozrządu, nowe łożysko i osadziłem w nich mój piękny nowy wałek. No... Nie do końca chciał się od razu obracać o 360 stopni, ale pokombinowałem i zaczęło działać. Fakt, że musiałem "pokombinować", aby wałek się obracał kazał mi się zatrzymać. Zamiast wizji Bieszczad nawiedziły mnie wspomnienia, kiedy to Niebieskim wróciłem na lawecie, bo poprzedni mechanik-rzeźbiarz nie założył zawleczki blokującej śrubę na alternatorze, a ta spadając połamała tryb pompy oleju, przez co silnik utracił smarowanie i panewki zespawały się z wałem korbowym... Zdałem sobie sprawę z różnicy pomiędzy uporem i konsekwentnym realizowaniem zamierzonego celu, a miotaniem się w szale chęci zrobienia czegokolwiek żeby cel ten do siebie przybliżyć. Znów musiałem cofnąć się o krok. Tym razem zamiast instrukcji obrazkowo-opisowych szukałem informacji stricte technicznych. Sięgnąłem do literatury zgromadzonej w bibliotece na Kolyaska.pl. Cofnąłem się jeszcze o kilka kroków do podstaw mechaniki, sięgnąłem do informacji o wytrzymałości materiałów i wszystko wskazywało, że... Jestem w czarnej dupie. Bez maszyn, urządzeń pomiarowych i "mechanicznego" doświadczenia mogłem silnik tylko skręcić do kupy. To, czy da się go uruchomić będzie stało pod ogromnym znakiem zapytania. Wróciłem wtedy do poszukiwań mechanika-magika...

R.

2-12-2012r
tada.wav

Mam tych zdjęć z palety jeszcze całkiem sporo :) Ale niewiele wnoszą. Nie będę się pastwił nad niektórymi z Was ;) Spróbuję niewyspać się dzisiaj za bardzo i przygotować materiał na jutro.




R.

1-12-2012r
W końcu okorowany...

Taki wyrywny, że go pasami powiązali... :)




R.

30-11-2012r
W środyszku...

Na gruz nie wygląda ;)




R.

29-11-2012r
Paleta była ciężka...

Czy to aby nie cegły i tłuczone dachówki? ;)




R.

28-11-2012r
Bam!

Jest! W końcu! W weekend więcej info :)




R.

4-10-2012r
Październik...

Jesień pełną gębą, a ja nadal czekam na silnik. Już mi się nawet przestało spieszyć. Po co mi silnik na zimę? Musiałbym mieć łańcuchy na koła... i dotarty silnik żeby wybrać się w jakąś zimową traskę. Mam tylko nadzieję, że zamknę etap pt.: "Montaż silnika" w tym roku. Niechęć mnie ogarnia na samą myśl, że to znowu się odwleka. Dlatego mnie tu dawno nie było :/ Muszę się przemóc i wrócić do uzupełniania materiału. Warto chyba dodać tutaj więcej informacji technicznych. Mam co prawda opory przed powielaniem informacji łatwych do znalezienia w necie choćby na Kolyaska.pl, aczkolwiek skoro się już tutaj nazbierało tych zdjęć, wątków, opisów i spostrzeżeń to wypadałoby rozwinąć temat. No nic. Tyle wieści z frontu. Czekam dalej.

R.

1-09-2012r
No i skończył...

I jeszcze jeden zaprzęg znów na drodze... Dwa dni temu dostałem zdjęcie niemal ukończonego Dniepra dwunastego od Franco z Włoch. Skubaniec skończył go :) Brakuje jeszcze kilku detali, ale zaprzęg już jeździ. W listopadzie 2011 roku wrzucałem informację o tym, że Franek zakupił - chyba na Pomorzu - 12-tkę do remontu. Uwinął się w niecały rok. Kusi mnie żeby zapytać ile ojraków go to kosztowało ;) ... Niech tam :) Najważniejsze, że zrobił. I to jak ładnie! Wprawne oko wyłapie kilka drobiazgów różniących ten zaprzęg od oryginału. Pomijam oczywiście lakier :) No... No dobra... Zazdrosny jestem... :/ Ja kce swój motor!


R.

26-08-2012r
Cały czas do przodu...

I nie inaczej. Jako, że jestem już bliżej niż dalej i widać to bardzo mocno robota idzie o wiele przyjemniej :). Mam już informację, że silnik jest już niemal gotowy. W przyszłym tygodniu spodziewam się zdjęć :D do wrzucenia tutaj dla Was. Sam już zaklepuję powoli urlop, by móc spędzić w garażu kilka dni i bez pośpiechu zająć się ruskiem. Wszystko zamontuję, sprawdzę i uruchomię :D I to już tak niedługo! :D
Pod koniec tygodnia będę miał dla Was kolejne wieści w temacie Niebieskiego. Udało mi się w końcu spotkać z Darkiem. Zebrałem dokumentację zdjęciową i jak tylko najdzie mnie natchnienie to napiszę co tam się u niego ciekawego dzieje ;) Chętnie wrzuciłbym już jakąś zajawkową fotkę, ale powstrzymam się i nie będę psuł niespodziewajki.

R.

18-08-2012r
Więcej pasków

Kosz pomalowany. Nie tylko kosz z resztą. Błotnik również. Skoro mam już tę sprawę prawie zamkniętą to trzeba wrócić do dźwigni tylnego hamulca. Mam z tym nie lada kłopot, bo nie ma tego w sprzedaży, a nie każdy warsztat to potrafi. Dorabianie takiego wielokarbu to nie jest łatwy temat. W ostateczności uproszczę wielokarb do wieloklina. Tylko czy to wystarczy? Muszę odszukać numer do Zdzicha, Zdzichu będzie widział co robić.


R.

17-08-2012r
Koszyk w paski

Wrzucam zajaweczkę szparunków kosza. Niestety zdjęcia będą przez jakiś czas nieco słabszej jakości, bo karta do aparatu mi zastrajkowała i "fotografuję" komórką. Mój Kodak jest już zabytkiem :) i odczytuje karty o pojemności max. 512MB :) które wcale nie jest łatwo kupić. :/


R.

15-08-2012r
"Jak dobrze wstać..."

Tak, tak... :) Dziś postanowiłem rozpocząć dzień bardzo wcześnie. O 6 rano śmigałem już na rolkach, później prysznic, śniadanko i chwilę po ósmej zasiadłem z kawką do pisania materiału ze zlotu... I po blisko sześciu godzinach oddaję Wam do poczytania. Musiałem go trochę skrócić bo mnie wena ponosiła raz po raz :) Mam nadzieję, że jakoś przebrniecie przez te dłużyzny i nie zaśniecie w połowie. Niecierpliwi mogą od razu przejść do zdjęć :P Materiał jest tutaj.

R.

13-08-2012r
Daj mu!

Właśnie dochodzę do siebie po powrocie ze zlotu. Nie był to zlot motocyklowy, ale też bardzo sympatyczny. Był to III Zlot Cultstyle w Wilczych Laskach :) Sama idea Cultstyle przypadła mi do gustu. Jest za późno na rozpisywanie się temacie. Cultstyle.pl - tam dowiecie się więcej. Ja muszę zebrać zapamiętane fakty :) i opracować materiał z imprezy. Poczekam z wrzucaniem zdjęć z imprezy do jutra albo nawet do środy, bo materiału jest całkiem sporo. Miałem okazję pobawić się kamerką GoPro :) Świetny sprzęt.

Cultstyle.pl

Ze spraw motocyklowych - dziś będzie tylko 6 zdjęć i jedna smutna historia o lampkach na wózek boczny.

R.

6-08-2012r
Takiego wała! :D

Dziś nie będzie zdjęć, dziś będę tworzył do Waszej dzisiejszej porannej kawy ;).
Cieszę się, że szparung przypadł Wam do gustu. Od początku myślałem o białych albo kremowych. W zamierzchłych czasach zamyślałem obicie siedzeń i kanapy beżową skórą. Wpadło mi w ręce kilka zdjęć takich siedzeń (w różnych odcieniach) i zdecydowałem się zarzucić ten pomysł. Wygląda to owszem ładnie, jednakże za bardzo zmienia charakter motocykla. Zdaję sobie sprawę z tego, że cukierkuję ruska polerką i chromami, ale karmelowa skóra na siedzeniach to nawet dla mnie za wiele :). Szparunki są białe - z nadzieją na to, że się jeszcze delikatnie ubrudzą i przestaną jarać po gałach. Jeśli chodzi o samą technikę łagodzenia rantów szparunków to sprawdził mi się papier wodny 2500. Oszurałem też trochę sam błotnik, ale nic złego się z nim nie stało. Jak biała farba doschnie do końca to wypoleruję błotnik pastą i odzyskam połysk.
Przejdę jednak do wiadomości dnia :) Mam pierwsze informacje dotyczące silnika! Podobno cylindry trafiły już na warsztat, gniazda zaworowe wymienione a gładzie cylindrowe zostały poprawione. Mimo mojego wzburzenia ostatnim szlifem wykonanym na miejscu w Szczecinie nie jest najgorzej. Wiele do poprawy nie było. Najbardziej ucieszyła mnie wiadomość dotycząca wału korbowego. Okazuje się, że nie był on nigdy naprawiany! rzadko zdarza się, że wał nadaje się jeszcze do czegokolwiek po takim przebiegu (czy też stażu motocykla). Wał po pierwszych pomiarach okazuje się być dobrze wyważonym i wykazuje jeszcze sporą sprawność. Zdecydowałem za radą Jacka aby wał dobrze wyczyścić, wymienić tuleje sworzni i odłożyć większy remont na "za kilka sezonów". Ja również jestem zwolennikiem zasady, że jak coś działa dobrze to nie należy tego poprawiać. Informacje o wale bardzo mnie ucieszyły. Jak pamiętacie wydłubałem z tego silnika jeszcze nominalne tłoki. Oznacza to, że był zbudowany na częściach dobrej jakości, albo że tych części jeszcze nikt nie zdążył wyjąć i opylić. Ostatnio łatwiej kupić ruska w częściach niż całego nawet bez papierów. Się chłopaki połapali, że w częściach siedzi więcej gotówki niż w całych zaprzęgach. Jak ktoś ma miejsce, czas i ochotę to może coś na tym zarobi. Te motocykle muszą się kiedyś skończyć :) Wracając jednak do mojego Dniepra... Jakość wału jest kolejnym potwierdzeniem nieco wyższej jakości zaprzęgów z sygnaturą MT-12. Muszę się w końcu zająć przetłumaczeniem kilku tekstów, które właśnie zabierają głos w tym temacie. Albo właściwie... To najpierw kupię sobie jeszcze jednego takiego :) później ceny mogą sobie rosnąć ;)

R.

6-08-2012r
21 godzin później...

Odebrałem błotnik kosza, jeszcze nie jest wypolerowany, ale już mi się podoba :) Bardzo ładnie wyprowadzony i załatany jak należy. Jakby ktoś się tam czepiał, że łatę widać od środka to mówię, że mnie to nie boli. Nikt tam nie będzie zaglądał. W sobotę maluję szpary na wozie :) Już nie mogę się doczekać.

R.

6-08-2012r
Udało się :)

Tak jest. Udało się namaziać ładny szparung. Błotnik i zbiornik paliwa zaczęły stylowo wyglądać :) Zabawna rzecz. W momencie kiedy prowadziłem taśmę elastyczną ot tak - na żywioł i bez mierzenia, to linie wychodziły idealne. Jak tylko próbowałem coś odmierzać, łapać punkty czy zaznaczać to wychodziły mi krzywe łamane. W końcu postanowiłem nakleić taśmę kierując się tylko oceną wzrokową i wyczuciem. I wyszło idealnie :) Myślałem, że najtrudniej będzie wylepić zbiornik, bo tam jest dość trudny motyw. Wyszedł mi jednak za pierwszym podejściem. Obawiałem się, że będzie problem z powtórzeniem wzoru na drugim boku baku, ale poradziłęm sobie i z tym :)
Jestem bardzo zadowolony :) W sobotę robię wózek i pozostałe dwa błotniki. A! I jakby ktoś pytał to na błotniku linia ma 6mm grubości i jest ok. 25mm od krawędzi.

R.

4-08-2012r
Trzeba iść naprzód

Mimo zniechęcenia staram się raz na jakiś czas popchnąć coś do przodu. W momencie kiedy piszę te słowa farba na błotniku kosza powinna dosychać. Wrzucam dziś kilka zdjęć, na których błotnik jest wypiaskowany i przygotowany do łatania. Oczywiście po piaskowaniu pokazało się kilka niespodzianek. Błotnik oddałem do naprawy profesjonaliście. Niestety zapomniałem poprosić go o dokumentację zdjęciową. W poniedziałek powinienem mieć błotnik u siebie, nie mogę się już doczekać :) Postanowiłem zminimalizować ryzyko korozji błotnika od spodu i wyciąłem rynienkę na kable oraz blaszki osłaniające kable idące do lamp. Zamiast nich będzie kilka zaczepów dla wiązki elektrycznej. Chcę żeby błoto nie miało gdzie się zebrać. Poza tym oczywiście ochrona chemiczna.
Jutro mam zamiar podjąć próbę namalowania szparunków :) Na początek wezmę coś niedużego. Mam nadzieję, że nie spartolę roboty i będę mógł się już jutro wieczorem pochwalić pięknymi szparuneczkami na błotniku :) Oryginalnie malowane były zapewne ręcznie, najważniejsze żeby linie były w miarę proste i koniecznie płynne.

R.

15-07-2012r
28 dni później....

Właściwie to nawet więcej... Ponad 4 tygodnie czekam na odpowiedź w sprawie silnika. Blisko miesiąc temu wysłałem go z niemałymi kłopotami do ogólnie szanowanego w branży specmajstra. Miesiąc czekam aż rozpakuje paczkę, zajrzy w graty i coś postanowi. Byłoby mi o wiele łatwiej gdybym usłyszał chociaż termin otwarcia paczki i samego przeglądu zawartości BA! ale taki termin, który zostanie dotrzymany! Bo kilka to ich już było! Krew mnie zalewa i nerwy mi strzelają jak postronki. Myślałem, że remont maszyny idzie wolno, ba ja cieniuję i zawalam robotę. Okazuje się jednak, że nie do końca. Może to jakieś pieprzone fatum? Może ten motocykl nie może zostać poskładany? Szyki psuje mi Opus Dei czy tam inna Farmazoneria, która próbuje niedopuścić, by motocykl zaczął jeździć, bo to Szatański Rumak Zagłady i wraz z pierwszym kółkiem wokół komina aniołki posrają się płonącym ryżem i nastąpi koniec Świata... -.- Wszystko, kurwa idzie jak krew z kinola. Na koniec miesiąca miałem już jeździć. Już prawie kupiłem kolektory i tłumiki... I teraz hodowałbym w nich pająki w garażu.
No dobra... Trochę mi ulżyło :) Pewnie nie na długo. Przyjdzie weekend i znowu mnie skręci ze złości. Dniepr - raport z remontu... To się powinno nazywać: Dniepr - historia pewnej choroby psychicznej...

R.

3-06-2012r
Ugrzązłem.

Ugrzązłem na etapie rozmów i negocjacji w sprawie silnika i skrzyni. Na razie decyzja jest taka, że oddam zestaw komuś kto się na tym zna. Oczywiście nie pierwszemu lepszemu, który to zadeklaruje, tylko faktycznemu specjaliście. Właśnie z nim trwają negocjacje :) Jeśli ktoś zarzuci mi, że poddałem się i idę na łatwiznę to spieszę z wyjaśnieniem, że górę wziął zdrowy rozsądek. Nie mam warunków do poprawnego złożenia zestawu. Narobiłbym się i na niewiele zdałaby się ta moja robota. Tak gruntowny remont to nie wymiana panewek jak w niebieskim. Jak już czerwony będzie na chodzie to mam zamiar nim jeździć a nie wkurzać się, że coś nie bangla...


R.

23-04-2012r
Się tu dzieje ostatnio...

...tylko ja przysypiam :) i mało materiału dodaję. Mało dlatego, ponieważ czekam na końcowe ustalenia, żeby pochwalić Wam się wielkim krokiem naprzód. Przynajmniej mam taką nadzieję, że będzie naprzód. Czasem życie srodze karze za okazane zaufanie. Zostawmy jednak takie polemiki aż Polak będzie po szkodzie czy tam mleko się rozleje ;)
Ostatnio zacząłem zerkać na statystyki odwiedzin strony, czego nie robiłem od długiego czasu i okazało się, że zagląda Was tutaj spora gromada :) Taaa... Teraz jak już widać metę to każdy chce się karnąć w koszu ;D. Żartuję oczywiście :) Wszyscy jesteście bardzo mile widziani. Tak jak gdzieś już pisałem strona powstała po to by inspirować, zachęcać i przybliżać temat starej motoryzacji. Znalazłem też w źródłach odwiedzin stronę Dniepr i Dubiecko, której autor sprawił mi ogromną, okraszoną łzą wzruszenia niespodziankę dodając link do mojej strony u siebie. Każde dodanie linku cieszy mnie niebywale, natomiast komentarz zamieszczony na stronie Dubiecczanina (?) ucieszył mnie szczególnie :) Jeśliście ciekawi to zapraszam: Dniepr i Dubiecko. Polecam także zapoznanie się z historią Dubiecka, bo myślę, że warto. Bardzo chętnie odwiedzę Dubiecko, mam nadzieję, że będę mógł liczyć na wsparcie i przewodnika po okolicy. Miałem niestety niewiele okazji do odwiedzin w tamtym rejonie Polski. Mam zamiar nadrobić braki w eksploracji południowo-wschodniej części naszego kraju. Czy ruskiem? No, mam nadzieję :). Są bardzo duże szanse, że mój rusek będzie w stanie podołać takiej wyprawie. Nie zapeszam póki co...
Chciałbym też przywitać wszystkich odwiedzających moją stronę za pośrednictwem jakichś linków z R3dmotorz :) Mam nadzieję, że choć jedna sucha nitka na mnie została ;) i leje się na mnie choć jedno wiadro pomyj mniej niż 5 lat temu, kiedy się tam zarejestrowałem - na bardzo krótko :). Cóż, niektórym nie podobało się i pewnie nadal nie podoba to co robię ze swoim motocyklem ;). Kiedyś drażnił mnie ten brak zrozumienia i pryncypialność w podejściu do renowacji motocykli. Teraz jestem w stanie zrozumieć o co chodzi. Po pięciu latach oglądania wydumek, przeróbek, chińskich ledów, lusterek, cepelianych ozdóbek, skórzanych otoman, frędzelków przy kierownicach, chromowanych łopat i siekierek naprawdę jestem w stanie zrozumieć stanowisko niektórych "ortodoksyjnych" użytkowników :). Zwłaszcza jeśli pojawia się ktoś z pomysłem na matowy żółty motocykl z niebieskimi wykończeniami, chromami, znaczkami BMW i plastikową pionową rejestracją na przedni błotnik z napisem WEHRMACHT :) a motocykl, który chce przerobić wyszedł z fabryki w 1991 jako Dniepr 16. Ciekaw jestem czy ja też tak zgorzknieję i nie będę miał cierpliwości do świeżych zapaleńców z takimi pomysłami :) Mam nadzieję, że nie, bo inaczej moja strona przestanie istnieć :(. Staram się przybliżać stare motocykle, pokazuję ile trzeba roboty włożyć żeby uzyskać jakiś efekt, który nawet czasem osiągalny jest tylko na kilka tygodni (polerka na lustro), lub w połowie zmagań zdaje się w ogóle nieosiągalny. Jasne, że można komuś powiedzieć, że jest głupi i żeby tego nie robił, bo się nie da, albo wyjdzie jakiś kupsztal, ale czy ktoś Cię wtedy posłucha? Myślę, że trzeba to robić w odpowiedni sposób, aby nie zniechęcać tak jak mnie zniechęcono na początku. Jak to zrobił Pan z Oldtajmer Gerydż, albo stali bywalcy z R3dmotorz :)
Dosyć tego pitolenia na dzisiaj :) Możecie sobie jeszcze zerknąć tu, tu i tu :)


R.

5-04-2012r
Błotnik kosza

Dlaczego zwlekałem z publikacją zdjęcia błotnika kosza? Znowu trafiłem na sprzedawcę z dupy i nie miałem nawet ochoty robić zdjęć. Błotnik znajdziecie tutaj. Ostatnio mam wrażenie, że nikomu z handlarzy nie można zaufać. Czy "kryzys" aż tak daje po dupie, że trzeba rwać szmal i wciskać gówno? Kończą się uczciwi ludzie czy ruskie motocykle?

R.

1-04-2012r
Zmiana koncepcji

Dawno mnie nie było, bo jak zwykle byłem bardzo zajęty :) Tym razem zawzięcie pracowałem nad motocyklem. Zmieniłem nieco koncepcję. Pozwoliłem sobie na odrobinę szaleństwa i zdecydowany krok w stronę modyfikacji zaprzęgu. Przez ostatni miesiąc pracowałem nad dołączeniem drugiego kosza. Będzie on spełniał przede wszystkim rolę magazynu części zamiennych, lubrykantów i paliwa, gdyby w trasie coś nawaliło będzie można naprawić usterkę na miejscu. Na festynach i jarmarkach będę mógł obwozić dwie osoby na raz co pozwoli podwoić zarobek z jednego kursu. Zaprzęg zyska w ten sposób stabilność na zakrętach i dodatkowo napęd na lewe koło.
Jak widzicie zmienił się również kolor. Zrezygnowałem z agresywnego czerwonego na rzecz zieleni - koloru nadziei. Nadziei, że ten remont się kedyś skończy :)




R.

3-03-2012r
Zestaw naprawczy

Dotarła do mnie kolejna paczka z cześciami, między innymi był tam zestaw naprawczy do moich gaźników. Zamówiłem jeden w celu sprawdzenia na co to się w ogóle nada. Jeśli chcecie zobaczyć taki zestaw zanim wydacie na niego ciężko zarobione pieniędzory to możecie to zrobić tutaj. Porównuję tam oryginalne elementy jednego z moich gaźników i zawartość zestawu. Warto zerknąć choćby z ciekawości. Jeszcze tylko muszę zamówić błotnik kosza i pomyśleć o lampach do niego. Może z tyłu da radę zamontować taką do 750 jaką mam na motocyklu? No i powoli zaczynam myśleć o kierunkowskazach... Stare są brzydkie jak noc, ale wydają się bardziej stylowe od chińskich chromowanych zamienników - choper/classic za 30zł za sztukę. Chyba sobie taki jeden zamówię. Przymierzę jak będzie wyglądał. Najwyżej zrobię z niego podświetlenie bagażnika w koszu :)

R.

26-02-2012r
Coś jakby wiosna.

Mam nadzieję, że pogoda będzie już tylko lepsza i już niedługo będę mógł nareszcie zamienić swoje cztery kółka na dwa, a później... :) na trzy i jedno na koszu :). Pomimo urywającego głowę wiatru weekend był bardzo ładny. W sam raz na drobne prace przy motocyklu. Niestety... Oba dni weekendu spędziłem w pracy. Krócej co prawda niż zwykle, ale jednak. Dziś dotarłem go garażu na dwie godziny. Zrobiłem kilka zdjęć, podjąłem próbę montażu tylnego hamulca, nacieszyłem oko złożonym zaprzęgiem i zrobiło się ciemno... :/ Do dupy taka robota - dwie godziny. To trzeba mieć 12 godzin, jakieś jadło i kawę w termosie. Przez cały dzień można faktycznie podziałać. Tak jak to wygląda teraz to więcej czasu tracę na przypominanie sobie co robiłem jak byłem w garażu ostatnim razem. Najlepiej jakbym mógł pracować w tygodniu, bo weekendy są zdradliwe. Już kilka razy miałem sytuację, w której zabrakło podkładki/drutu/kabla/uszczelki/zawleczki - w sobotę po południu. Jeszcze w niektórych sytuacjach ratowała Casto, ale taki drobiazg może rozłożyć prostą robotę na dwa weekendy. Oczywiście jakieś tam zaplecze materiałowe mam, nie zawsze jednak wystarczające. Ewidentnie urlop jest potrzebny. Póki jest jeszcze zimno to mogę przymknąć oko na pracę ciurkiem bez dni wolnych, ale jak tylko temperatura ustabilizuje się na poziomie kilkunastu stopni to priorytety będą musiały się zmienić. Obym tylko mógł je sobie poprzestawiać...
Poza gorzkimi żalami mam dziś trochę polerowanego aluminium - porywa skrzyni biegów - poza polerką znajdziecie tam również kilka chromowanych frykasów :). Ponadto - podnóżek pasażera z gumą. Miał być dzisiaj montowany do ramy, ale nie zdążyłem.

R.

21-02-2012r
I jeszcze więcej zdjęć

Jak się tak nadziergam tych fotek, nadodaję opisów to później nie mam weny na treść posta :/ Umówmy się zatem, że dziś też będą tylko linki: wstęp do opisu układu smarowania, kilka słów o zaworach i dalszych planach co do gniazd zaworowych, jako grunt pod opis składania silnika do kupy: podpora wału. Na koniec błyskotka - podnóżek pasażera.

R.

20-02-2012r
Są zdjęcia !!!

Komu się spieszy ten klika tutaj! Bardziej cierpliwi mogą sobie zostawić ją na deser, a póki co posilić oczka moimi ślicznymi bagnetami, czyli miarkami oleju :) Wrzucam na razie te dwie rzeczy i siadam do redagowania dalszych materiałów...

R.

17-02-2012r
Jest gondola :D

Właśnie tak :) W końcu odnaleźli mój kolor i pomalowali jak należy :) Mimo tego, że trwało to 2,5 miesiąca to jestem zadowolony. Kilka razy oddawałem tam graty do malowania i pech chciał, że akurat z ostatnim i największym elementem wyszły takie chece. Byłbym ostatnim gnojem gdybym przez tą sytuację przekreślił wcześniejszą, dobrą współpracę i zaczął narzekać. Malowali dla mnie - przez podwykonawców - także inne konstrukcje i jestem zadowolony z efektów. Myślę, że z całą odpowiedzialnością mogę polecić lakiernię Picasso ze Szczecina. Nie ma sensu się tutaj rozwodzić nad tym co i jak robią, bo mają całkiem nieźle opracowaną stronę i można tam znaleźć dużo fotorgafii w galerii. Będę musiał pomalować felgi do babci Hondy i wiem, że zrobię to tam. Wcześniej jednak dokładnie określę kolor ];->

Mam też kilka chromowanych słodkości. Niestety na kolejne zdjęcia musicie poczekać do niedzieli, a właściwie do poniedziałku rano. Dzień co raz dłuższy i warunki do zdjęć lepsze, ale co z tego skoro w robocie wciąż nie ma czasu taczek załadować...

R.

8-02-2012r
Uzupełniam wątki

Tak jak w tytule. Ze względu na mordercze temperatury i nawał zajęć dodaję w pierwszej kolejności zdjęcia, które uzupełnią/zakończą obecnie opisane wątki. W niektórych wątkach dodane są dwa - trzy zdjęcia, w niektórych dużo więcej. Oczywiście nie musicie wszystkich od razu przetrzepać :) Jeśli ktoś regularnie przegląda postępy to kiedyś na nie trafi. Jednak jeśli mace ochotę to zapraszam: aluminiowy element rolgazu, miarka oleju w silniku, dźwignia przyspieszacza zapłonu, kierownica, jedna i druga klamka, osłony krzyżaków, prądnica na silniku, reduktor wózka uzbrojony w amor, tarcza kotwiczna, wałek rozrządu no i nareszcie pierwsze zdjęcia cylindrów po drugim szlifie.

R.

30-01-2012r
Roboty tyle, że nie ma czasu taczki załadować...

Jak zwykle... Nie myślcie, że znów zapomniałem o aktualizacjach. Nie mam czasu ich dodać. Póki co obrabiam tylko zdjęcia i przygotowuję materiały archiwalne. W tym tygodniu udało mi się przygotować 147 nowych zdjęć. Mam też nowy koncept na rozwinięcie moich opisów. Przygotowanie samego opisu instalacji elektrycznej to mnóstwo roboty... Cierpliwości.
PS. Gondola dalej nie pomalowana. W sobotę jadę i zabieram tak jak stoi.

R.

13-01-2012r
Tytułem postu jest tajne hasło do windy w blokhausie C...

Tym razem nie jest dobrze. Jest nawet bardzo niedobrze... Dlaczego? Dwie rzeczy mnie rozłożyły na łopaty... Jak pisałem, kilka dni temu odebrałem cylindry ze szlifierni. Wszyscy widzieliście jak wyglądały przed szlifem i po pierwszym szlifie. Istniało ryzyko, że szlif na III wymiar nie wyjdzie. Majster kurwa klepka, któremu oddałem cylindry do zrobienia wiedział o tym, że nie będzie lekko i najpierw miał zrobić ten bardziej porezany cylinder i jeśli ten wyjdzie, to zabrać się za drugi. Skrócę opowieść do finału - momentu, kiedy odebrałem cylindry i zawiozłem do siebie do warsztatu, gdzie namaziałem je obficie olejem i zostawiłem do weekendu, aby zrobić fotki. Kiedy przyszedł ów weekend, gdy miałem z pasją paparazzi zrobić masę materiału dowodowego, udałem się do garażu i oczom moim ukazała się obmyta olejem prawda. Cylindry po szlifie, bo taki został jednak dokonany, nie były zabezpieczone żadną maziugą, nawet nie były pryśnięte od środka jakimś WD-40 czy czymkolwiek co, choć symbolicznie zabezpieczyłoby je antykorozyjnie. Od momentu kiedy szlif był skończony do momentu odebrania garnków z warsztatu minęło kilka dni. Jako że po szlifie została goła stal, to na powierzchni pojawiły się plamki korozji. Dopiero u siebie w garażu namaziałem cylindry olejem... Gładzie były upierdolone chłodziwem (jak sądzę) - tym takim białym mleczkiem chłodzącym obrabiany metal (dla niewtajemniczonych), wyschniętym chłodziwem właściwie, czy też raczej nalotem. Maziając gładzie olejem zmyłem nalot chłodziwa. Przyznam się, że w ten dzień to wpadłem i wypadłem z garażu, bo pierwsze tygodnie 2012 przyniosły dużo wytężonej pracy na odcinku zawodowym ;). Obejrzałem je w weekend, kiedy olej spenetrował gładzie i okazało się, że szlif się nie powiódł. W gładziach nadal są wżery, wyczuwalne palcem. Nie plamy - WŻERY! takie, że szpachlować je można. Nie ma siły, żeby je przeoczyć. Panowie z warsztatu nie mogli jej (zwłaszcza tej jednej dziury) przeoczyć. Mimo to stwierdzili, że szlif powiódł się i zainkasowali prawie pełną kwotę (prawie, bo nie miałem akurat drobnych na końcówkę, miałem donieść wraz z głowicami do planowania) za usługę.
Jestem wkurwiony jak 150. Bardzo chętnie opublikuję nazwę, wraz z adresem tego warsztatu, ale dobre wychowanie podpowiada, by najpierw pozwolić odnieść się do niniejszych zarzutów panom warsztaciarzom. Zwłaszcza, że szlifiernia została polecona jako ostatnimi czasy najlepsza w Szczecinie...
Bardzo chciałem, żeby i tu, w regionie pojawił się ktoś, kto zna swój fach tak dobrze, że legendy o jego robocie będą krążyły po forach internetowych i zlotach przez długie lata. Niestety, póki co kandydatów brak. Chyba trzeba się będzie przymierzyć do tej niszy ;)
W każdym razie, jeśli warsztat określany mianem najlepszego w mieście odpieprza takie druty, to jak mogę w ogóle zaczynać z nimi rozmowę o wymianie gniazd zaworowych, planowaniu głowic, regenerowaniu wału...? Może zbytnio sugerowałem się opinią? Może sprawdzić inną szlifiernię? Zostały jeszcze co najmniej trzy... :/ Jeśli w każdej wydam kasiorę na szlif i każda spieprzy sprawę, to wydam kwotę, która wystarczy na regenerowany komplet cylindrów wraz z Almotowskimi tłokami, pierścieniami, sworzniami, uszczelkami i podkładkami...
Tak naprawdę, to w dołek psychiczny zaprawiany rezygnacją wpędziły mnie zawory, które ostatnio kupiłem w popularnym serwisie aukcyjnym. Przesyłka przyszła dwa dni temu... Znowu dałem się nabrać na "oryginalny sowiecki wyrób". Nie wiem czy jest sens, abym opowiadał o tym, jak bardzo rozwaliły mnie na łopaty owe sowieckie wyroby. Musicie to koniecznie zobaczyć. Jutro będę je pakował do odesłania, to cyknę kilka fotek.

Po tym wszystkim dopadła mnie rezygnacja, po raz pierwszy od pięciu lat zadałem sobie pytanie: "Czy uda mi się kiedykolwiek skończyć remont?" Budżet chudy jak komara łokieć... W czerwcu zacznę szósty rok remontu... Polerowane aluminium powoli zachodzi mgłą... Nad silnikiem zawisło widmo prowizorki, wręcz druciarstwa...

Przecież nie mogę się teraz poddać do cholery! Poszukam rady i pomocy u mądrzejszych w temacie. Może pomogą? A jak nie, to - niech tam, złożę z tego co mam i na ile budżet pozwoli, to w końcu rusek! Będzie iskra i kompresja to zagada :) To do cholery z założenia miała być przygoda, a nie renowacja według sztuki. Najwyżej nie będzie działał tak jak należy, najwyżej zrobię - góra 500km przebiegu. ALE ZROBIĘ! :D

R.

6-01-2012r
Blu...

I znów ja :) Odebrałem wczoraj cylindry z warsztatu - śliczności :) Niestety zdjęcia jakie zrobiłem nie wyszły za dobrze ze względu na lipne światło. Może dziś uda mi się cyknąć dobre fotki, o ile nie będzie lało. Są też dobre informacje dotyczące gondoli. Podobno już wiadomo jaki to odcień :) Niestety farba będzie dopiero w poniedziałek, więc zdjęcia będą dopiero po kolejnym weekendzie, bo w tygodniu nie mam jak odebrać jej z lakierni.
Mam dziś dla Was niespodziankę :) Ostatnio ktoś mnie pytał w mailu czy mam kontakt z właścicielem Niebieskiego. Oczywiście, że mam :) Udało mi się dzisiaj wygospodarować chwilę czasu na odwiedziny u Dariusza, obecnego właściciela. Wziąłem swoją Zorkę pięć i... ...wiadomo :) Do tego materiału robię specjalną zakładkę - w dziale z Niebieskim, żeby nie umknęła w gąszczu postów (jaki ostatnio się tu zaczął robić ;).

R.

4-01-2012r
To będzie bardzo dobry rok...

...i to nie jest kwestia tego, że tak mi się wydaje, czy tam wróż Mariusz mi powiedział, albo w Tefałenie podano. Ja uczynię go bardzo dobrym rokiem :) Tak jak na początku 2011 postanowiłem, że będzie to rok przeznaczony na ustabilizowanie wszystkich spraw i złapanie oddechu po ostatnio ciągnących się za mną jak cienie problemach - co udało się osiągnąć i na starcie 2012 jest już o niebo łatwiej. Kluczem natomiast jest konsekwentne działanie w każdym aspekcie... Mógłbym o tym pisać godzinami, ale nie po to tu zaglądacie.
Czy są nowe zdjęcia? Są, kilka zdjęć gaźnika i pierwsze efekty polerowania pokrywy skrzyni biegów. Mam też obiecane zdjęcia gaźnika Leona, które miałem dodać w zeszłym roku. Jak pisze Leon, oryginalny gaźnik przypominał dokręcany francuzem zawór gazowy... :) To co widać na zdjęciach to zamiennik Made in China, dysze zostały zmodyfikowane przez zegarmistrza (rozwiercane) :) Podobno polerowanie do takiego stanu zajęło 3h :) ...Hmmm... a ja muszę się ze swoimi gratami namęczyć.
Gaźnik Gaźnik Gaźnik Gaźnik Gaźnik
I tak już na koniec. Informacja o mojej gondoli :) Znów zmieniła kolor :) Ale jeszcze jej nie dostałem. Wczoraj czekałem na telefon z lakierni i się niedoczekałem. Jestem cierpliwy, rabat rośnie... ;)
R.

| Strona główna | Motocykle | Kontakt    
| Blog motocyklowy | Dniepr MT 12 | Newsletter      
| Turystyka | Dniepr MT 11 | Linki      
| Trasy motocyklowe | Honda ST 1100