wersja polska wersja angielska





Blog:
16-08-2013r
Skeleton key :)

Nie wiem jak mogło mi to wcześniej umknąć :) Fotka przesłana przez Rafała. Zobaczcie jaki piękny kluczyk dostał w komplecie do swojego ruska :)

R.

15-08-2013r
Coś trzeba z tym zrobić...

No właśnie. Musiałem się zainteresować przynajmniej koncepcją naprawy hamulców tylnego koła. Przednie sprawują się nadspodziewanie dobrze :) wolałbym jednak mieć sprawne oba hamulce. Wrzucam oczywiście zdjęcia i dodaję nową podlistę w lewym menu – awarie. Obym nie musiał specjalnie dla nich otwierać nowego działu :/ Co prawda chodzi mi po głowie zmiana dizajnu strony i uporządkowania tej masy informacji tutaj zawartych, mam wrażenie, że przestaję nad tym panować. Zostawiam to jednak na zimę… Późną zimę ;) Link jest tutaj.

R.

07-08-2013r
Tjunyn'n'Stajlyn

Dostałem ostatnio od jednego z miłośników rusków odwiedzających tę dziurę w Internecie kilka zdjęć jego maszyny. Zdjęcia oczywiście jeszcze sprzed remontu. Remontu, zdaje się świeżo rozpoczętego ;) Sprzęt... No... W stanie... Nijak nie da się ukryć, że do remontu :) Ale jaki ma pięknie stjuningowany przedni błotnik :D

Pogłębiony, żeby na lakierki błoto nie bryzgało ;)

Błotnik - klasa :) Piękny hendmejd. Trzymajcie kciuki za jego właściciela, żeby remont się powiódł :) Bo - wierzcie mi - jest tam co robić i łatwo nie będzie ;).

R.

06-08-2013r
Kolejna niespodzianka.

Pamiętacie co doprowadziło do wymiany panewek w Niebieskim? Tam spadła nakrętka z alternatora i pomieliła tryb pompy oleju. Tutaj chyba tylko cudem udało się uniknąć uszkodzeń. Zdejmowałem prądnicę, żeby ją sprawdzić czy w ogóle działa, bo cały czas mam problemy z prądem. Odkręciłem i co się okazało?

Nakrętkę znalazłem na dole pod pokrywą. Po zawleczce oczywiście ani śladu. Są za miękkie żeby mogły przetrwać między kołami rozrządu. Teraz zębatka jest zabezpieczona podkładką sprężynującą, Loctite'em i zawleczką. Nie sądziłem, że problem z wibracjami odkręcającymi śruby będzie aż tak duży. Sprawdziłem w kilku miejscach i faktycznie Loctite czy tam jakiś inny wynalazek do połączeń gwintowanych jest absolutnie niezbędny. Odkręcają się nawet nakrętki z połączeń na regulatorze napięcia...
Na sam koniec okazało się, że prądu być nie mogło - pomijając to, czy prądnica działa czy nie - bo żarówka ładowania była walnięta i nie zamykała obwodu.

R.

30-07-2013r
Młynek.

Zeszła sobota obfitowała w przykre zdarzenia związane z motocyklem. Hitem zdecydowanie był młyn w tylnym kole, którego skutki możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Spowodował przymusowe awaryjne "hamowanie" z piskiem laczków i zatrzymanie zaprzęgu w poprzek drogi. Fikołka przez kierownicę nie było, bo akurat zbierałem się do hamowania i spodziewałem się przeciążenia, spodziewał się go również pasażer z wózka, a zdziwiło go jedynie, że motocykl ma aż tak dobre hamulce :D

Zapytacie pewnie jak do tego doszło? Wibracje motocykla najpierw obluzowały i odkręciły, a następnie wtrząsły śrubę regulacyjną tylnego hamulca do wewnątrz bębna, gdzie żebra bębna kilka razy trąciły ją aż przetrąciły na amen. Złamała mocowanie grzybka, na którym opiera się szczęka, klinując się o kolejny element złamała go i zatrzymała koło na dobre. Cofnąłem zaprzęg uwalniając śrubę i na biegu serwisowym przetransportowałem do garażu.
Na szczęście w niedzielę nadarzyła się okazja do kupna nowego dyfra w cenie - niemal - złomu. Nie wiem jeszcze co jest wart, ponieważ w tygodniu mam niewiele czasu na zabawy z rusem, wrzuciłem go tylko do garażu. Dyfer jest solówkowy, ale pokrywa od strony koła jest zamienna z dyfrem napędowym. Niestety wiąże się to z tym, że będę musiał rozbebeszyć całą przekładnię. Nie zdążyła się nawet wstępnie poukładać, a już jest do remontu :/

R.

26-07-2013r
Ekspresowe usuwanie usterki.

Kupiłem dzisiaj komplet porządnych uszczelek. W zakupach pomógł mi taki jeden co napiszę o nim tylko tyle, że wiszę mu za to dobre piwo :) Uszczelki z kryngielitu zbrojonego miedzią. Grubości... Bodaj 1,5 mm? Może deczko więcej.

Miałem to właściwie zrobić dopiero w weekend, ale nie wysiedziałem w domu. Okazało się, że roboty przy tym tyle co nic, właściwie jaka to może być filozofia? Odkręcić, zdjąć, założyć, przykręcić i pojechać... Instrukcja wymiany uszczelki :) Jakby się ktoś nie ogarniał ;)

R.

21-07-2013r
Wycieczka!!

Zrobiłem sobie dzisiaj dłuższą wycieczkę. Starannie sprawdziłem czy wszystkie śrubki dokręcone jak należy i czy za szybko się nie poodkręcają. Po 5 - 6 kilometrach lewy garnek zaczął niepokojąco hałasować... Po kilku kolejnych hałas nasilił się i zaczęło mi się robić ciepło w lewą stopę. Sięgnąłem ręką pod cylinder...

... I wróciłem na jednym garnku do domu :/ Ale i tak było fajnie :D

R.

19-06-2013r
Znachor :)

Tak się złożyło, że zadzwonił do mnie znajomek, który jeździ emką. Podjechał, obejrzał... Tu zajrzał, tam zajrzał, coś pokręcił coś nacisnął... Kopnął, wsiadł i pojechał... No i oczywiście moja wina, bo na wariata wszystko robiłem. Jazda dolnozaworowym ruskiem prawdopodobnie przypomina prowadzenie ruskiego promu kosmicznego. Tu przypilnuj, tam osłuchaj, w zależności od tego co słyszysz tu dodaj, albo tam odejmij, jak zimny to to, jak się zagrzeje to tamto, tu mu popuść, tam mu podkręć. Tu go poklep, tam go głaskaj, a tam cmoknij... Za długo Hondą jeździłem. Tam wszystko było prostsze. Kluczyk - starter - i dzida na trasę. Coś czuję, że długie motogodziny nauki przede mną...

R.

17-06-2013r
Nie gadam z Czerwonym...

Wk@#a mnie do granic możliwości. Jest absolutnie nie regulowalny, losowo reaguje na zapłon, podnoszenie przepustnic, raz pali od kopa a raz za nastym kopniakiem. Potrafi zapalić bez problemu na późnym zapłonie i chodzić 40 - 60 sekund jak prosto z fabryki i zaraz dławi się i dusi... Potem go trzeba kopać 15 minut, kręcić każdą jebaną śrubą, odkręcać świece, czyścić i odparowywać. Cieszy mnie tylko kiedy świece są mokre, bo to jedno potrafię zdiagnozować. Jeden ząbek na iglicy dzieli świece od suchych lekko brązowawych do czarnych i mokrych... Dziś odkryłem, że kabel zapłonowy lewego cylindra był źle włożony w pokrywkę rozdzielacza. Szpilka z pokrywki nie weszła w środek kabla - w żyłę, tylko w izolację. Przez co iskra była tylko na dobrym prądzie ze świeżo naładowanego akumulatora, gdzie mogła przeskoczyć ze szpili na przewód jako przebicie. Więc być może miałem już dzisiaj wszystko dobrze ustawione, ale nie wiedziałem o tym, bo prąd był już słabszy i lewy gar nie gadał. Przy tej okazji benzyna zalewała cylinder do tego stopnia, że ciekła spod śrub głowicy. Co znowu nasuwa pytanie o prawidłową kompresję...

R.

10-06-2013r
Przygotowanie do ucywilizowania pracy silnika

W ramach przygotowania do regulacji zapłonu i gaźników uzupełniam powoli brakujące materiały (kanały dolotowe), do których będę musiał się odwołać przybliżając to zagadnienie. Przeszperałem pół Internetu w poszukiwaniu informacji jak to zrobić "...for Dummies" i nic nie znalazłem. Jako, że warunkiem uzyskania odpowiedzi jest zadawanie pytań zacząłem je zadawać wszystkim, którzy mogliby mi coś podpowiedzieć. Najbardziej pomocny okazał się Jacek Tomaszewski i niezastąpiona Kolyaska. Żadne ze źródeł nie pokazało oczywiście palcem, ale wskazówki jakie dostałem wystarczyły żeby zatrybić o co w tym chodzi. Resztę doczytałem z ogólnie dostępnej literatury fachowej.
Już niebawem opowiem Wam o tym więcej... :)

R.

5-06-2013r
Pierwsza jazda!!

Przedstawiam nagranie z pierwszych kilkudziesięciu metrów... Pierwszych? No nie do końca. Za pierwszym razem pojechałem prosto do końca i przypchałem maszynę z powrotem. Okazało się, że nie dokręciłem nakrętki na tylnej osi i napęd się rozjechał :) Musiałem też rozebrać ponownie hamulce przednie, przez co nie mogłem wrzucić maks 2-kę. W zasadzie to nie było sensu. Mam nieustawioną geometrię kosza, a zamontowane amortyzatory powodują, że kosz odbija się na wybojach jak piłka. Dla bezpieczeństwa jadąc trzeba się lekko pochylić w stronę kosza. Taka klasyczna samochodowa pozycja - na "grzebiącego w schowku". Na razie wstrzymam swoje krótkometrażowe produkcje. Aparat ledwie działa, a motocykl jeszcze nie wygląda na tyle wyjściowo żeby się nim chwalić. Skupię się na skręceniu wszystkiego w całość i regulacjach. Postępy będę relacjonował na bie... Jak zwykle ;)

Pięknie pyrka, nie? :)

R.

2-06-2013r
Pierwsze odpalenie

Pierwsza próba odpalenia zakończyła się bardzo nieoczekiwanym sukcesem. Kopnąłem go od niechcenia, żeby tylko sprawdzić czy będzie jakakolwiek reakcja. Okazało się, że odpalił :), popracował przez chwilę i zgasiłem go, żeby zamontować śruby regulacyjne linek gaźników, dokręcić obejmy na gumach przy gaźnikach, uszczelnić połączenie: puszka filtra – skrzynia, dolać paliwka i kopsnąć by posłuchać silnika przed regulacją. No, i rzecz jasna włączyć kamerę ;) Po tym wszystkim okazało się, że ponaciągałem przez przypadek linki i przepustnice były uniesione. Każdorazowe odkręcenie kranu z paliwem skutkowało zalaniem silnika, gumy przy gaźnikach – mocno skręcone – zaczęły się kruszyć, a prawy gaźnik ma przekręcony gwint zakrętki filtra paliwa i leje się z niego jak z cebra… Po tymczasowym uszczelnieniu dolotów i cieknącego korka udało mi się odpalić silnik już na normalnych obrotach – czego nie zarejestrowały kamery. Silnik kiedy już przepalił wszystko co się tam do niego nalało zaczął chodzić w miarę równo i energicznie.
Zanim dokonam jakichkolwiek regulacji poczekam na naprawienie gwintu w gaźniku, przesyłkę z nowymi gumkami i następną niedzielę. Tymczasem wrzucam kilka zdjęć nowego układu wydechowego.

R.

31-05-2013r
Wielki dzień!!!

Dziś wrzucę sam film :) Nie znajdę już czasu, żeby Wam wszystko opowiedzieć :) Z resztą... Trzeba coś więcej mówić? :D

R.

29-05-2013r
Armatura wydechowa 2

Kiedy mój stan zdrowia poprawił się na tyle że mogłem ruszyć do garażu zrobiłem to niezwłocznie. Montaż układu wydechowego wydawał mi się banalnie prosty. Co mogło tam być trudnego? Ot, wetknąć jedną, drugą rurę połączyć na dole i nadziać tłumiki! Skręcić i gotowe! No… Nie :) Operacja okazała się dużo bardziej skomplikowana. Zakładając najpierw kolanka miałem problem z połączeniem ich łącznikiem, zakładając najpierw łącznik nie mogłem założyć kolanek… Mocowałem się z tym dobrych kilka godzin. W końcu udało się założyć kolanka i łącznik. Nawet mocowania zaczęły pasować… Tylko nie w tych miejscach co powinny… :) Dopiero zerknąwszy na zdjęcia sprzed rozbiórki skubnąłem się, że mocowania podpięte są do tylnej szpilki – tam gdzie są podnóżki, a nie tak jak wydawało mi się na początku – do przedniej. Kiedy zacząłem pasować tłumiki okazało się, że nie pasują pod dziurę w ramie na mocowanie. Naginałem i ściskałem, kombinowałem na wszelkie możliwe sposoby jakie udało mi się wymyślić i zawsze brakowało tych kilku – kilkunastu milimetrów, a nawet to nie dawałoby takie efektu jakiego oczekiwałbym. W końcu po dobrych kilku godzinach dałem za wygraną. Lewy tłumik prawie pasował, ale prawy za choinkę nie mieścił się na swoim miejscu. Wadził dość poważnie o przekładnię. Nie sposób było go zamontować bezkolizyjnie. Postanowiłem złożyć broń na ten dzień i wysłać email z pytaniem do mądrzejszych od siebie…

R.

22-05-2013r
Armatura wydechowa

Nadszedł czas na układ wydechowy. Po wielu tygodniach zastanawiania się gdzie, albo raczej od kogo go kupić i jaki zamówić chromowany, czy surowy? Postanowiłem w końcu kupić te rury. Jedna rzecz była tylko w 100% pewna - żadnych "rybek". Moje tłumiki mają być grubymi kaśkowymi fajami! Gdzie nie spojrzeć to same ryby wszystkim wystają. Jak masz tłumiki ryby to masz +50 do rispektu na dzielni… Tak mi się już opatrzyły, że choćbym chciał to ich nie założę. Zastanawiałem się, czy zamawiać chromowany, czy chromować tu, na miejscu. Ostatecznie wątpliwości rozwiał telefon do Pana Sylwka z Transportowej, który wycenił chromowanie tłumików na kwotę, za którą kupiłem cały układ w chromie i prawie wystarczyłoby na przesyłkę - szaleństwo! Albo się nie zrozumieliśmy, albo gość wykańcza dom ;). Ostatecznie podjąłem decyzję o zakupie u Grzegorza Hartmana i zamówiłem kompletny układ wydechowy - chromowany - dwa kolanka, dwa tłumiki, łącznik i komplet mocowań. Paka przyszła bardzo szybko, tuż przed długim weekendem :) To co zobaczyłem po otwarciu - należycie zabezpieczonej - przesyłki rozwaliło mnie na łopaty :) Przepiękny, ale to na prawdę prześliczny, wręcz zjawiskowo nadzwyczaj cudowny wyrób :) Chętnie zrobiłbym z niego awangardową rzeźbę do swojego salonu :) tylko po to żeby napawać się jego widokiem każdego dnia :) Moje zaskoczenie jakością było ogromne, ponieważ zdążyłem się przyzwyczaić do tego, że na rynku zabytkowej motoryzacji ogromne grono sprzedawców to ściemniacze sprzedający śmieci. Kiedy już ochłonąłem nieco po pierwszym szoku postanowiłem niezwłocznie przystąpić do montażu... Niestety, moje choróbsko opóźniło montaż o kilka dni…

Sceneria mało wyszukana, ale fotka robiona w czasie odpakowywania - nie było czasu na tła i oświetlenie ;) Niebawem więcej zdjęć.


R.

19-05-2013r
Żeby ruszyć - trzeba mieć plan jak się zatrzymać :)

W końcu mam hamulce! Dostałem namiar od forumowicza z Kolyaski na firmę, która okleja szczęki okładzinami. Firma nazywa się Makland, mieści się w okolicach Brześcia Kujawskiego i świadczy usługi wręcz niespotykanej obecnie jakości :) W środę wysłałem dwa komplety szczęk do oklejenia i już w piątek łomotał do mych drzwi kurier z DHL'u z paczką zawierającą grubo oklejone szczęki hamulcowe. Zażyczyłem sobie nieco grubsze okładziny, aby dokładniej móc dopasować okładziny do bębnów. Jakość okładzin zdaje się być bardzo dobra - ostatecznie stwierdzę to po pierwszym, dotartym hamowaniu. W każdym razie na oko widać, że są lepsze od giętych płyt paździerzowych, które na Alledrogo sprzedają jako okładziny hamulcowe do rusków. Montaż szczęk hamulcowych zajął mi trochę czasu, bo niepotrzebnie zamówiłem te grubsze okładziny :/ zapomniałem, że przecież nie toczyłem bębnów i nie mam aż tyle miejsca… Zdjęcia i opis.

R.

1-04-2013r
Już prawie...

Dziś był ciężki dzień... Plan na dziś zakładał pierwszą przejażdżkę ruskiem, ale ilość kłód, które zwaliły mi się dziś pod nogi była wręcz niewyobrażalna. Mimo, że - jak na święto pracy przystało - spędziłem w garażu 10 godzin to niestety nie udało mi się nawet warknąć silnikiem. Właściwie to byłem bardzo bliski próby odpalenia. Jedynie przyzwoitość powstrzymała mnie przed odpalaniem silnika tuż przed północą z samymi tylko kolankami bez tłumików.

Największy właśnie problem sprawiło mi spięcie nowego układu wydechowego. Rury wyglądają przepięknie, mają doskonały chrom i świetnie dopełniają motocykl. Mają tylko jedną wadę - nie pasują. Muszę poprzeglądać stare fotki, bo nie mam pojęcia jak zamontować ten układ tak, żeby był zawieszony na wszystkich uchwytach, układał się w linii i nie wadził z prawej strony o przekładnię. Zdaje się to być niemożliwe.

Jutro - dalszy ciąg walki...

R.

22-03-2013r
Wiosna qwa?

No, to faktycznie wróciłem… Blisko trzy miesiące przerwy w pisaninie zaraz na początku roku. Całe szczęście że już niewiele zostało by skończyć motocykl. Niech już tylko ten zafajdany śnieg odpuści, bo już nie mogę na niego patrzeć…
Spróbuję przygotować jakiś materiał na za kilka dni.

R.

4-01-2013r
Wróćmy jednak do motywu przewodniego...

Wystarczy póki, co rzewnych historii i publicznego uzewnętrzniania się. Wracam do zmagań z motocyklem. Trzeba go w końcu uruchomić i gdzieś nim pojechać...
Żeby bezpiecznie odpalić silnik trzeba dać mu czymś odetchnąć i przypilnować, aby się przy tym za bardzo nie zakrztusił. Zacząłem, więc od filtra powietrza.

R.

1-01-2013r
Od wczoraj mam nowe dwa kółka!

Tylko jak widzicie nie są to zwykłe kółka... Są to kółka, które działają dopiero wtedy, gdy dzieli się je z drugą osobą. Miałem to szczęście i znalazłem swoje Słoneczko, które chce turlać to kółko w podobną co ja stronę :) Przez kilka lat znosiła moje najróżniejsze wybryki i nie mam tu na myśli tylko polerowania silnika w jadalni, dyfra składanego w salonie, magazynu części pod łóżkiem w sypialni, przecierania błotników czy baku wodnym papierem pod przysznicem w łazience. Jest prawdziwą drugą połówką, Yingiem dla Yanga, dniem dla nocy i od wczoraj żoną dla Wilka ;) Cieszę się, że miałem tyle szczęścia by w tym - jakby nie patrzeć - zepsutym fałszem i zdradą świecie znaleźć kogoś tak wspaniałego, godnego zaufania i najwyższych uczuć. Kogoś, kto pozwoli mi się czasem ufajdolić smarem po pachy, przesiedzieć kilkanaście godzin w garażu z mizernym efektem ;), poekscytować błyszczącym po 7 godzinach polerowania kawałkiem złomu, kogoś kto rozumie, że facet tak czasem musi, bo przez kręcenie kluczem, bicie młotkiem, majstrowanie śrubami gaźników we wszelkie możliwe strony albo przepychanie motocykla na prawo i lewo po garażu odpoczywa najlepiej na świecie...
Dumny też jestem z tego, że nigdy nie przyszło jej do głowy stawiać warunku "albo ja albo motocykle", bo trochę bym za nią jednak tęsknił ;) a naprawdę fajna z niej dziewczyna... ;D

R.

| Strona główna | Motocykle | Kontakt    
| Blog motocyklowy | Dniepr MT 12 | Newsletter      
| Turystyka | Dniepr MT 11 | Linki      
| Trasy motocyklowe | Honda ST 1100