Wasyl - repatriant ze wschodu...
Strona w pierwotnej formie nazywała się "Mój Dniepr, czyli: coś bym zrobił", bo właściwie tak się zaczęło. Nudziło mi się i szukałem sobie zajęcia, ale nie na chwilę tylko czegoś w rodzaju hobby, które relaksowałoby mnie i pozwalało odpocząć od dość intensywnej pracy zawodowej. Uwielbiam jazdę samochodem, więc wybór padł na fajną furę do remontu... Szybko okazało się, że wszelkie pojazdy, które mnie interesują w Polsce są bardzo drogie, a za "Wielką Wodą" rzadko dostępne. Z czterech kółek zdecydowałem się pozostać przy dwóch. W związku z tym, że pochodzę ze Szczecina, logiczny był zakup Junaka :) Koniecznie M10 :) Takiego, jak miał brat :) Ale Junak - mimo, że Polski Harley - nie robił na mnie wrażenia... 350ccm... Niewiele... Mało oryginalny jak na Zachodniopomorskie... Kiedyś "za małolata" widziłem coś ruskiego - teraz to wiem, bo wiem co to boxer :) - zrobiło to na mnie duże wrażenie. Głośne, ogromne, z koszem... Miodzio... W sam raz dla mnie... ;) Problem tkwił w tym, że właśnie w Zachodniopomorskiem trudno o taką maszynę... I to było to! Wyzwanie :) Znalazłem odpowiedni sprzęt na popularnym serwisie aukcyjnym i po pracy pożyczyłem od brata Forda Transita (Yo Bro!), po czym ruszyłem po swojego ruska :) Jechałem na zmianę z kumplem Qbą (Yo!), który jako jedyny nie zadawał zbędych pytań ("A po co?" "A na co?" "A dokąd?" "A pewien jesteś?" "A co z nim zrobisz?" "A gdzie schowasz?") ruszyliśmy w chorą podróż do Rzeszowa :), gdzie dotarliśmy o 4 rano :) Strugając specjalistę zakupiłem od sprzedawcy - Bartka - Dniepra MT12 z koszem i na chodzie :). Wracając z motocyckiem na pace zastanawiałem się po co mi ten grat... Przecież mój słomiany zapał wystarczy na miesiąc... Dwa... Ale było już za późno... Kiedy dotarliśmy do Szczecina, zdjęliśmy ruska z paki. Mogłem go w końcu własnonożnie odpalić... Nie wiem jak to opisać... :) Trzeba poczuć pod jajami ten warkot i wstrząsy, żeby zrozumieć co trzyma motocyklistę na motorze :) Wtedy zrozumiałem, że to było to, czego szukałem... Mało istotne było to, ile za niego zapłaciłem... Każdy "nowy" musi zapłacić frycowe, żeby móc zapoznać się z tematem... Czy to było 1000 czy 3000... Olać, rusek był już na pace i miałem to w nosie :) Mój rusek :) Brudny, obrdzewiały, zalany olejem, śmierdzący, stary, nikompletny... Ale mój :) Tak się zaczęło....
R.